O inwestycjach nietypowo (część 1)

Czy wiecie, że są inwestycje, które się „nie opłacają”, a jednak je realizujemy? Okazuje się, że szereg inwestycji nie przynosi korzyści pieniężnych, ale społeczne. Przykładowo, poprawiają stan środowiska, służą społecznościom lokalnym, służą szeroko pojętej kulturze, a także… regulują stosunki społeczno-gospodarcze.

1150x180

Mówiąc o inwestycjach, zwykle wyobrażamy sobie budowę, zakup maszyn i urządzeń czy inwestycje kapitałowe. Ma to być działanie, które, choć obarczone ryzykiem, przyniesie nam korzyść w przyszłości. Do wyboru mamy wiele sposobów realizacji tych przedsięwzięć. Mogą różnić się od siebie lokalizacją, użytymi materiałami czy poziomem ryzyka. Którą inwestycję wybrać? Poszukujemy takiej, która pozwoli nam na uzyskanie jak największych przychodów przy jak najmniejszych nakładach finansowych przy założonym poziomie ryzyka.

A czy wiecie, że są inwestycje, które się „nie opłacają”, a jednak je realizujemy? Okazuje się, że szereg inwestycji nie przynosi korzyści pieniężnych, ale społeczne. Przykładowo, poprawiają stan środowiska, służą społecznościom lokalnym, służą szeroko pojętej kulturze, a także… regulują stosunki społeczno-gospodarcze. W tym krótkim artykule chciałabym zwrócić uwagę na inwestycje bezpośrednie, które są pożądane społecznie, choć nie przynoszą korzyści finansowych, a raczej generują koszty.

Przypatrzmy się bliżej np. bibliotece publicznej. Żeby takowa powstała, należy zbudować lub wydzierżawić budynek, a następnie ponosić koszty jego utrzymania. Należy też zakupić książki i regały oraz zatrudnić bibliotekarza. To tylko najniezbędniejsze koszty. Czy mamy jakieś przychody? Nie, o ile pominiemy drobne kary ze przetrzymanie książek. Dlaczego więc istnieją biblioteki i wciąż w nie inwestujemy, nawet jeśli możemy korzystać z e-booków? Odpowiedzi należy szukać w tzw. korzyściach społecznych. Co to takiego? Pojęcie to jest bardzo szerokie i związane z naszymi motywacjami korzyściami z korzystania z tego rodzaju dóbr i usług. W przypadku biblioteki należy do nich zaliczyć:

– miejsce integracji społeczności lokalnej,

– miejsce kulturotwórcze dla lokalnej społeczności,

– ograniczenie wydatków na zakup książek w gospodarstwach domowych,

– łatwy dostęp do lektur dla dzieci i młodzieży, co ułatwia i obniża koszty procesu edukacji,

– poszerzanie horyzontów,

– możliwość zaspokajania potrzeb związanych z edukacją,

– możliwość kontaktu z nowoczesną technologią edukacyjną (w bibliotekach multimedialnych),

– możliwość dyskusji o literaturze, zjawiskach kulturowych, czy podróżach.

Ale przecież poszczególne biblioteki też się od siebie różnią: lokalizacją, wielkością, projektem, wystrojem, liczbą i rodzajem książek, miejscem do spotkań edukacyjnych, barkiem, przestrzenią… Którą wybrać? Ekonomiści mają na to sposób. Kluczem jest wycena powyższych korzyści. Tak, nawet takie „bezcenne” elementy jak przyjemność potrafimy wycenić. Nie jest to proste ani nawet jednoznaczne, ale wystarczające, aby porównać różne warianty tego samego przedsięwzięcia. Jeśli uda nam się wycenić elementy niefinansowe, to dalej korzystamy z tych samych narzędzi oceny inwestycji co przy inwestycjach tradycyjnych, porównując nakłady i korzyści.

A teraz rozejrzyjcie się wokół siebie i pomyślcie, jak dużo wokół was jest tego rodzaju inwestycji. To przecież chodniki, więzienia, szkoły, wodociągi, kanalizację, parki, fontanny, chodniki itp. Ale również lekcje muzyki dla dzieci, czas spędzony z rodziną, leżenie w hamaku i gapienie się w niebo. Tak, to też są inwestycje. To są sposoby na stawanie się „lepszą wersją samych siebie”, co w ekonomii oznacza inwestycje w kapitał ludzki. Myśleliście kiedyś o tym w ten sposób? Spróbujcie.

_______________________________________________________

Dr inż. Agnieszka Ciechelska – adiunkt w Katedrze Ekonomii Ekologicznej Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Od 20 lat zawodowo związana z problemami ochrony środowiska, a w szczególności z gospodarką odpadami komunalnymi. Pracę zawodową rozpoczynała poza światem akademickim, pracując w instytucji publicznej, a później w międzynarodowej firmie prywatnej, zajmując się problemami ochrony środowiska w realizacji inwestycji bezpośrednich. W pracy naukowej zajmuje się polityką ochrony środowiska i jej instrumentami, zrównoważonym rozwojem, ekonomiczną efektywnością przedsięwzięć, czy szacowaniem kosztów środowiskowych. Obecnie swoją pracę naukową wykorzystuje we współpracy z sektorem publicznym i prywatnym, opiniując i tworząc m.in. akty prawne, procedury w przedsiębiorstwach, zestawy mierników, czy opinie i ekspertyzy w tym z zakresu dużych inwestycji infrastrukturalnych.

Polecamy

Czy kultura daleka jest od ekonomii? Powszechnie uważa się, że tam, gdzie mamy do czynienia z emocjami i kreacją, nie ma miejsca dla planowania, kontroli i zarządzania. Nic bardziej…

1150x180